3 miesięczny Akay

3 miesięczny Akay
3 miesięczny Akay, fot. My Queen

poniedziałek, 25 lipca 2011

Spacerowe obawy


Wczoraj  ruszyliśmy całym stadem na spacer collakowy. Miałam spore obawy co do tego spaceru, ponieważ Akay od jakiegoś czasu nie przepada za szczeniakami, a na spacerze pojawiła się też Famcia
Sodziaszny szczylek!! Nie chciałam, żeby Akay ją zrolował albo zrobił jej miejsce na kolczyk w uchu. A co zrobił border jak zobaczył malą?! stanął za mną, bokiem do niej i udawał, że jej nie widzi :)) Cały spacer nie zwracał na nią uwagi a jak przypadkiem stali niedaleko siebie to odchodził w przeciwną stronę. Byłam w MEGA szoku jego zachowaniem. Po raz kolejny mnie zaskoczył. Mam nadzieję, że tak będzie do końca naszych wspólnych dni.
A teraz kilka fotek ze spaceru, wszystkie robiła Moniczka.
 I nasze Sloneczko

sobota, 28 maja 2011

Dzisiaj jest sobota. Dzisiaj było seminarium w DogCamus. To był BAAARDZO dobry dzień!!!
Ale żeby bylo wiadomo o co chodzi to kilka slów wstępu.
Od jakiegoś czasu zaczęłam z Akayem treningi agility. Mamy wymagającą Panią trener :) i we wtorek dostaliśmy z Akayem wpierdziel. I to ostry! Zajechałam psa nie mogąc go dogonić na prostej. Byłam zła na siebie, że tak wolno tyłek ruszam. Tak bylo we wtorek.
Dzisiaj od rana myślałam jak biegać, żeby nie popełnić wtorkowego błędu. Zaczęłam myśleć nad tym co robię, po prostu wzięłam się i ogarnęłam! i podziałało. Akay wytrzymał wszystkie trzy treningi nie tylko wytrzymał ale i pokazał na co go stać.. Jestem z niego MEGA dumna!!! Zobaczymy jak będzie jutro? Wierze, że damy radę!

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Powrót.
Z powodu większej ilości wolnego czasu, znaczy-siedzenia w domu, przydałoby się nadrobić zaległości tutaj. Z powodu mojego stanu (ciąża) dużo się u nas nie dzieje. Akay rośnie, nabiera masy i nie jest świadomy, że za 2 miesiące zacznie się praca. Pewnie nie będzie mu to przeszkadzać bo on kocha pracować. A ja uwielbiam go uczyć.
Ale to dopiero nastąpi, a obecnie nastąpił powrót klatki, w której Akay zostaje kiedy musze wyjść. Serce mnie boli ...... ale zmielona czapka, porwany worek na ubrania i nadjedzona szuflada przypominają mi, że niewybiegany pies jest moją winą. Po za tym klikam jakieś głupotki ze świadomości ciała i chyba tyle.